Smaki duchowe

 

20527553_1412034382166591_340624706_n

 

Trwają wakacje, czas odpoczynku – dlatego też na WyMarzonej pojawi się jeden tekst w ciągu tych dwóch miesięcy. Wybaczcie, ale pomimo urlopu jest to dla mnie intensywny czas zmian.

 

Podzielę się dziś z Wami tym, co przeżyłam w czasie rekolekcji, co pozostało w mym sercu i w duszy, o czym myślałam podczas pobytu na urlopie, chodząc po podkarpackich wzgórzach i gotując u mojej mamy w kuchni.

 

Bardzo lubię gotować i piec przeróżne ciasta. W kuchni czuję się jak ryba w wodzie, tworzenie różnych potraw dla bliskich sprawia mi radość, ale i uspokaja, odstresowuje. Lubię tworzyć coś z niczego, sprawiać frajdę ulubionymi posiłkami tym, których kocham, no i – co tu dużo mówić – samej sobie. Gotując u mamy, myślałam o „smakach duchowych”. Czy je mam? Jakie są i dlaczego? Czy są podobne do „smaków duchowych” Jezusa?

 

Można zaspokoić głód bułką, kebabem, hot dogiem czy innym „fast foodem”, ale raczej nie przyczyni się to do naszego zdrowia, wręcz przeciwnie raczej, na dłuższą metę, zaszkodzi. Można również pochłaniać jedzenie szybko, bez smakowania, bez ucztowania z kimś bliskim, kogo się kocha. Tak samo jest w świecie duchowym: można zaspokoić głód duszy, serca, siedząc na Facebooku; można przegadać z kimś kilka godzin, zaniedbując przy tym modlitwę i spotkanie z Bogiem; można wejść w świat używek. Można swój głód zaspokoić „duchowymi fast foodami” – ale na dłuższą metę to nas nie doprowadzi do duchowego rozwoju, do szczęścia i do radości, a ostatecznie zabije.

 

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ odkrywam na nowo, jak bardzo ważne są w dzisiejszym zabieganym świecie rytuały. Zarówno w świecie fizycznym, jak i duchowym. Trzeba o nie bardzo dbać. Przecież nasz Bóg codziennie zaprasza nas na Ucztę Miłości. Jakże ważne jest, by ją smakować. Nie tylko na niej być, ale ją przeżyć, smakować przyjęcie Komunii świętej, śpiew na Liturgii, a także bardzo ważną w niej ciszę! Smakować modlitwę brewiarzową, zagłębiając się w jej słowa, a nie tylko ją odmówić. Mieć swoje „smaki duchowe”. Smakować słuchanie ulubionej muzyki, rozkoszować się nią, smakować pójście na spacer i podziwiać przepiękną przyrodę; smakować spotkania z przyjaciółmi, bez pośpiechu, ucieszyć się wspólnie wypitą kawą w ulubionej filiżance czy kubku. A może by tak wypić codziennie rano kubek kawy z Jezusem, dając Mu pięć minut czasu, opowiadając o planach, o ukochanych osobach, o swych troskach…

 

Będąc z moim Bogiem w codzienności, odkrywam na nowo, jak bardzo smakuje mi miłość zamiast obojętności, wierność wybranym wartościom pomimo krzyku współczesnego świata o modnej niewierności; smakuje mi cisza wypełniona Bogiem wśród dni pełnych aktywności, spotkanie z przyjaciółmi, przeczytanie dobrej książki.

 

Mój Bóg wyostrzył mi ostatnio smaki duchowe, rozkochał poprzez kontemplację w pięknie Słowa Bożego i w zwykłej codzienności. Już nie smakują mi „fast foody duchowe”, moja dusza tęskni każdego dnia do smakowania rytuałów, w których sycę się miłością Boga i drugiego człowieka. Moje życie na nowo staje się ucztą…

 
 

s. Łucja

 
 

1 thought on “Smaki duchowe

  1. Właśnie ostatnio zaniedbalam swoje proste, może zwykle nawyki duchowe. I widzę wielka różnicę. Czegoś mi brakuje, za czymś tęsknię, mniej we mnie cierpliwości i miłości do bliźniego. Znów chciałabym powrócić do Jezusa aby kochac Jego miłością…dziękuję Siostro

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *