Serce Boga i moje serce

 

sun-622740_960_720
 

Serce. Bardzo często używam tego słowa, zwracając się do bliskich mi osób i wyrażając w ten sposób swą czułość i miłość. Dużo można by mówić i  pisać o sercu. Dla mnie jest ono intymnym sanktuarium, gdzie zamieszkuje Bóg. To tajemnica, źródło moich uczuć, pragnień, tęsknot, mieszkanie Pana, do którego zapraszam również moich przyjaciół i bliskich znajomych. Moje serce jest jak dom, to najlepsze porównanie, jakie znajduję.  Nie każdy ma w moim “domu” wstęp do wszystkich pokoi. Do gościnnego pokoju zwykłych, codziennych rozmów i spraw zapraszam znajomych. Przyjaciele mogą wejść dalej, do pokojów uczuć, pragnień, niektórych tajemnic. W moim domu serca jest jednak takie miejsce, do którego ma wstęp tylko Bóg. To miejsce modlitwy, intymnych spotkań,  rozmów, milczenia, miejsce klauzury, w którym odpoczywam po zabieganym dniu, miejsce, gdzie oddycham ciszą i obecnością mego Oblubieńca. Bardzo kocham to miejsce i lubię w nim być.  Niesamowite jest to, że im bardziej otwieram się na obecność Boga we mnie, to tym samym On otwiera się przede mną. Zaprasza do wejścia w głąb Swych tajemnic. Dzieje się to przez kontemplację Jego Słowa. To Ono wprowadza mnie do wnętrza Serca samego Jezusa i pozwala w Nim zamieszkać. Trudno to wytłumaczyć prostymi słowami.
 
W formacji mego kobiecego serca bardzo ważne jest dla mnie wsłuchiwanie się w Słowo Biblii. Dlaczego? Dlatego, że Ono pozwala mi słyszeć głos Serca Pana. Kilka lat temu jedna z bliskich mi osób powiedziała: “Pamiętaj, słuchaj zawsze głosu swego serca, a będziesz szczęśliwa”. Te słowa długo dojrzewały we mnie i nie dawały spokoju. Nie zgodziłam się z nimi i nadal się nie zgadzam. Aby być szczęśliwym, trzeba najpierw słuchać głosu Serca Jezusa – w słowach Pisma Świętego, w Eucharystii, czasem w drugim człowieku, we mnie oczywiście też, ale nie tylko i wyłącznie. Moje serce, jak serce każdego człowieka, jest zranione, w niektórych obszarach nawet skamieniałe, są w nim oczywiście także miejsca urodzajne i pełne życia, przemienione Jego łaską i ciągle pracuję nad tym, by było ich więcej. Łatwo pomylić głos Jezusa ze swoim własnym lub z głosem przeciwnika, bardzo łatwo. Słowo Pana, w którym obecny jest Duch, kształtuje i uczy odróżniać dobro od zła, Jego wolę od mojej samowoli.

 

Wpatrując się w Wielkim Tygodniu w zranione i przebite Serce Boga, wierzę mocno, że moje kobiece serce może upodobnić się do Serca mego Oblubieńca. On ma moc przemienić moje zranienia w źródła łaski, egoizm  i pychę w miłość i pokorę, obojętność w pasję, ból w źródło przebaczenia, brak cierpliwości w miłosierdzie, chęć odwetu wcichość przebaczenia, oziębłość w czułość spojrzenia i dotyku. Tak bardzo chcę, by Pascha Jezusa dokonała się we mnie na nowo.
 
 

s. Łucja
 
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *