Jedenaście sekund

dancer-864394_960_720

 

 

Jedenaście sekund. Jedno spojrzenie, trzy mrugnięcia.

 

Jedenaście sekund wystarczy, aby zrobić pierwsze wrażenie, zainteresować się książką, filmem, stojącą przed nami osobą. Jedenaście sekund, aby zrobić wrażenie – dobre lub złe. Jednak zawsze to pierwsze – najważniejsze. Jedenaście sekund – to dużo czy mało? W skali godziny, tygodnia, miesiąca czy roku – to naprawdę mało. Jedenaście sekund dla mnie, dla Ciebie, dla Boga…

 

„Nigdy nie będzie drugiej okazji, żeby zrobić pierwsze wrażenie”

/Andrzej Sapkowski /

 

Ten, który stworzył Cię tak wspaniałą, niepowtarzalną i jedyną w swoim rodzaju nie liczył czasu, nie patrzył na zegarek, nie odmierzał jedenastu sekund, by po ich upływie powiedzieć „Stop, już się napatrzyłem, takie zrobiła na mnie pierwsze wrażenie, lepiej już nie będzie…”. On patrzył na Ciebie w zachwycie i miłości, nie mógł oderwać wzroku od Ciebie – nie dlatego, że zachwycał się tym jak idealna mu wyszłaś – „90-60-90, 175cm wzrostu, będzie okay”.

 

NIE. On zapatrzył się na CIEBIE, na piękno Twej duszy, delikatność i subtelność kobiecego serca, Twoją radość życia, poszukiwania własnej drogi, pasji, wszystkiego tego, co tworzy Twoje jedyne i niepowtarzalne „JA”.

 

Zapatrzył się, zapatrzył się anioł, z czerwień płomienia, pani warg, zapatrzył się, zapatrzył się anioł, w pożar czerwieni, pani ust.”

/”Psalm Zapatrzenia”, Piotr Rubik, tekst Zbigniew Książek/

 

Czy Anioła zaintrygowała tylko Twoja cielesność? Czy ten pożar czerwieni Twoich ust mógł mu wystarczyć? Czy naprawdę chodziło o ten jeden kolor? I znów odpowiedź na te wszystkie pytania jest jedna i niepodważalna: NIE. On widział nie tylko czerwień Twoich ust, ale przede wszystkim to wszystko, co nadawało im tak intensywną barwę: Twój uśmiech, Twoją grację, błysk gwiazd w Twoich oczach, piękne wnętrze, artystyczną duszę – i mogłabym wymieniać tak bez końca, lecz czy miałoby to jakiś sens, gdybym zapomniała o tym, który Cię tym wszystkim obdarzył, o Bogu Ojcu…?

 

A Ty po prostu uwierz w to, że On stworzył Cię z MIŁOŚCI. Uwierz w to, że Twoje zewnętrzne piękno, Twoja fizyczność tworzona jest przez niezwykłość Twojego wnętrza – wnętrza przepełnionego BOGIEM, PASJĄ i CHĘCIĄ ŻYCIA. Bogiem, który każdego dnia daje Ci siły i z największą rodzicielska troską mówi: „Potrafisz, JA w Ciebie wierzę!”. Pasją, która popycha Cię do robienia rzeczy wręcz niemożliwych. I chęcią życia – życia naprawdę!

 

I nie daj się zwieść tym, którzy chcą Ci wmówić, że w wieku 21 lat nie możesz zacząć zawodowo tańczyć, bo jesteś za stara. Tym, którzy „dobrze Ci radzą”, żebyś dała sobie spokój z tym teatrem, bo i tak nigdy nie będziesz profesjonalną i sławną aktorką. Tym, którzy w trosce o Twoje zdrowie i przyszłość finansową sugerują Ci, żebyś najlepiej rzuciła wszystkie pędzle, farby i sztalugi w kąt, no bo cóż, w muzeum narodowym Twoje obrazy i tak nigdy nie zawisną…. Po co śpiewasz?! Wygrałaś coś kiedyś?! Na co Ci to?! Marnujesz tylko czas, energię i pieniądze…

 

Ufaj Bogu, ufaj sobie, podążaj drogą, którą wskazuje Ci serce. Nie rezygnuj ze swoich pasji i wielkich ukrytych pragnień – to one tworzą Twoje jedyne i niepowtarzalne piękno, piękno kobiecej duszy. I wtedy już nie jedenaście sekund, a ułamek sekundy wystarczy, aby zrobić to jedyne i niepowtarzalne wrażenie na tym, który zapatrzy się w Ciebie na zawsze, tak jak anioł zapatrzył się w pożar czerwieni jej ust….

 
M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *