Pytajnik

 

 

 

Stali na świątynnych schodach. Gołębie próbowały wyrwać się z ramion Józefa, jakby przeczuwały, co zaraz się z nimi stanie, a ona patrzyła ze zdziwieniem na starca, powszechnie uważanego za mądrego i oświeconego przez Bożego Ducha. Trzymał on na rękach malutkiego Jezusa i patrząc na niego, prosił właśnie Boga, by pozwolił mu odejść, bo już zobaczył światło i chwałę. Nie rozumiała tego, co mówił. Dlaczego jej dziecko ma być światłem dla pogan i chwałą Izraela? Przypomniały jej się słowa anioła, Elżbiety, to co Zachariasz mówił przy obrzezaniu Jasia, anioł, który śnił się Józefowi, pastuszkowie, mędrcy z daleka… Mogła tak wymieniać i wymieniać. Po raz setny zadała sobie pytanie: Kim on będzie? W tym momencie usłyszała, że starzec do niej mówi:

 

Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu*

 

Te słowa zadały jej ból, jakby ten miecz już zaczynał wnikać w serce. Popatrzyła na Józefa, ale jego oczy wyrażały tylko niepokój. Przestraszona spojrzała na małego, który leżał już w jej ramionach. Może liczyła na to, że jego spokojny sen jakoś zaprzeczy tym słowom. On jednak przebudził się na chwilę i patrzył poważnie na nią, nie jak miesięczny maluch, ale dorosły. Wyciągnął do niej rączki, jakby chciał ją przytulić i złagodzić ranę w sercu.

 

***

 

Maryja, gdy urodził się Jezus, a właściwie już gdy się począł, nie wiedziała, jaki będzie koniec tej historii. Pewnie była żywym pytajnikiem, który ciągle szuka odpowiedzi. Czy gdyby wiedziała, odważyłaby się na takie życie i byłaby bohaterką najbardziej niezwykłych wydarzeń? Może lepiej nie wiedzieć, co będzie dalej

 

 

*Cytat (wytłuszczony) pochodzi z Ewangelii św. Łukasza (Łk 2, 34–35).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *