Mały gest?

 

 

Spojrzenie Jezusa było dziwną mieszanką smutku, bólu, pewności i nadziei. Teraz siedząc za ścianą, w sali dla kobiet i przypatrując się olejkowi połyskującemu w blasku świec, Maria czuła, że pewnie widzą się dzisiaj po raz ostatni. Napięcie między Nauczycielem a faryzeuszami rosło z każdą minutą od wskrzeszenia Łazarza, tak, że to co Jezus mówił uczniom o swojej śmierci, choć wydawało się do tej pory nieprawdopodobne, stawało się coraz bardziej realne.

 

Musi Mu sprawić czymś radość, coś Mu swojego zostawić… przygotować na śmierć? Przestraszona, skarciła siebie za ostatnią myśl i z nardowym olejkiem w dłoni, który był najcenniejszą rzeczą, jaką posiadała, ruszyła do pokoju mężczyzn.

 

– Co ona robi?! – słyszała wokół siebie oburzone głosy, ale w ogóle na nie nie zważała.

 

Dopadła do Jezusa i pod wpływem jakiegoś impulsu, choć przedtem miała tylko dać Mu buteleczkę, wylała olejek na Jego stopy i wtarła go własnymi włosami. Wokół nich rozszedł się specyficzny zapach.

 

W tym momencie odezwał się zgorszony Judasz:

– Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?*

Jezus spojrzał na niego z gniewem.

Zostaw ją! Przechowała to, aby Mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie.

 

Spłoszona szybko wybiegła z sali, wcześniej jednak spojrzała przelotnie na Nauczyciela. W Jego oczach było teraz coś jeszcze. Spełnienie…?

 

***

 

Czasem robimy rzeczy, które wydają nam się za małe, by mogły być istotne i które zdają się tylko marnować nasz cenny czas. A jeśli dla jednej osoby są ważne? Jeśli dla Niego są ważne?

 

*Cytaty (wytłuszczone) pochodzą z Ewangelii św. Jana (J 12,1–11).

 

 

Ania

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *