Boża głuchota

 

stones-2570594_960_720

 

Krzyczała z całych sił; krzyczała, mając przed oczami swoją córeczkę, która wiła się w męczarniach, mając w uszach jej przerażający wrzask, tak straszny, że każdemu, kto go słyszał, włosy się jeżyły. Nieważne, że kiedyś wierzyła w Baala*, który zresztą był aktualnie, w jej odczuciach, tylko martwą figurą. Teraz całą ufność pokładała w tym człowieku, który szedł przed nią, nie zwracając w ogóle uwagi na jej wołanie. Dlatego wołała jeszcze głośniej:
 
Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha** – i nie zwracając uwagi na podniesione głosy zgorszonych ludzi, stojących najbliżej Niego, zapewne jakichś Jego uczniów, zatarasowała Mu drogę, upadając do Jego nóg. On jednak podniósł ją delikatnie i powiedział twardo:
 
Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucić psom.
 
Przedtem słyszała, jak mówił do uczniów, że Jego misja dotyczy tylko Żydów. A jednak… patrzył tak, jakby chciał sprowokować ją do odpowiedzi. Przypomniała sobie dwa małe psy, które zawsze czekały na resztki z jej wieczerzy. Spojrzała na Niego śmiało i, chwytając się ostatniej deski ratunku, powiedziała:
 
Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów.
 
Spojrzał na nią z podziwem i miłością:
 
O niewiasto, wielka jest twoja wiara… – coś powiedział więcej, ona jednak nie słyszała co, bo zalała się łzami, trochę upokorzona. Poczuła wielki pokój i wróciła do domu, gdzie czekała na nią zdrowa dziewczynka.

 

***

 
Bóg czasem się przed nami chowa i nie słyszy naszych krzyków. Na pewno? A może chce tylko wyrobić w nas wytrwałość..?

 

 

Ania

 

 

*Być może…

**Wszystkie cytaty (wyłuszczone) pochodzą z Ewangelii św. Mateusza (Mt 15,21-28).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *