Pułapka perfekcjonizmu

18159682_281010029024320_1768750276_o

 

Drogie Panie,


dzisiaj przedstawiam rozważania oparte na moich obserwacjach i dotyczące i damskiego, i męskiego świata. Chciałbym poruszyć temat ideałów, perfekcjonizmu, dopinania wszystkiego na ostatni guzik i stawiania wygórowanych (nie mylić z wysokimi!) wymagań. Dotyczy to każdego obszaru życia: relacji, pracy czy codziennych czynności.

 

Mit pierwszy: nie osiągnę szczęścia, jeżeli nie będzie idealnie.

 

Warto pamiętać, że nic nie będzie idealne tutaj na ziemi. Po drugie, ważną kwestią jest to, że pewne sytuacje są po prostu świetne i piękne same w sobie, a przez to, że mamy wygórowane oczekiwania, które zupełnie nie są nam do szczęścia potrzebne, tracimy sposobność do przeżycia naprawdę pięknych chwil. Na przykład: chłopak robi niespodziankę dziewczynie i kupuje wycieczkę last minute. Większość z Was na pewno się ucieszy, ale to jest przekoloryzowany przykład, mający na celu uwydatnienie pewnych kwestii. Dziewczyna, zamiast skupić się na geście, na tym co najważniejsze, czyli że spędzą razem czas, zaczyna się zastanawiać: z kim my tam pojedziemy? – Bo wolałabym z moimi przyjaciółmi, a nie obcymi osobami, a może inne miejsce, a czy będzie to i tamto. Chodzi mi o to, że często tracimy ten najważniejszy aspekt pewnej sytuacji, czyli np. przygoda, miłość, beztroski odpoczynek. Zaczynamy stawiać wymagania, które niby powinny (w naszym mniemaniu) sprawić, że dane zdarzenie będzie dawało nam jak najwięcej szczęścia, a w rzeczywistości powodują tylko wzrost napięcia, stresu, nerwice, kłótnie. Wtedy już znikają szanse na przeżycie czegoś wspaniałego. Czasami warto po prostu przyjąć to, co otrzymujemy, coś takim, jakie jest i po prostu się tym cieszyć. Oczywiście podkreślam: czasami.

 

Mit drugi: nie będę w szczęśliwym związku, jeżeli nie spełni wszystkich moich wymagań.

 

Powtórzę się: warto pamiętać, że nic nie będzie idealne tutaj na ziemi. Zawsze będą kłótnie, konflikty, coś będzie cię wkurzać w drugiej połówce. Po to pracujemy nad sobą i mamy psychologię, aby umieć żyć w relacjach mimo trudności. Można się tego nauczyć i być szczęśliwym (uwaga!) mimo tego, że druga osoba nie będzie moim ideałem. Oczywiście, nie popadajmy ze skrajności w skrajność, tak jak mówiłem: wysokie wymagania, ale nie wygórowane. Nigdy nie spotkacie drugiej połówki, która spełni wszystkie wymogi bycia idealnym. Ale możecie być i spotkać kogoś, kto potrafi być szczęśliwym i świętym mimo tych przeciwności. 

 

Mit trzeci: muszę jeszcze popracować nad sobą, zanim coś zrobię lub wejdę w związek.

 

Oczywiście, że są sytuacje czy stany, kiedy musimy przynajmniej ogarnąć podstawy. Ale często jest tak, że wydłużamy ten okres przygotowań w nieskończoność. Dokładamy kolejne kroki milowe i nie podejmujemy akcji, bo jeszcze nie jesteśmy gotowi. Warto robić sobie przystanki na drodze pracy nad sobą i uświadamiać sobie, co już wypracowaliśmy i czy nie jest to już w tym momencie wystarczające. Możemy skorzystać z oceny kogoś z zewnątrz: kierownika duchowego, przyjaciela, coacha, psychologa itd. Poza tym, warto pamiętać, że najbardziej się rozwijamy i poznajemy w relacji z drugą osobą. No i o tym, że rozwijamy się całe życie i każdego dnia jesteśmy mądrzejsi niż wczoraj, więc ten proces się nie skończy. Warto postawić sobie jasno kryterium, po czym poznać, że już mogę podjąć się jakiegoś zadania, lub że mogę wejść w związek. Minimum pracy nad sobą przed tym jest konieczne, ale o tym w kolejnym artykule. 

 

Mit czwarty: nie będę w tym dobra, nie wyróżnię się na tle innych, nie wyjdzie mi.

 

Czyli nasze marzenia i pasje, które odrzucamy, bo wydaje nam się, że nie jesteśmy w tym wystarczająco dobrzy. Ktoś lubi albo chciałby zacząć fotografować. Przegląda portfolia osób z doświadczeniem i od razu traci chęć realizacji swojego pomysłu, bo wydaje mu się, że i tak nie dorówna innym. Oczywiście warto mierzyć siły na zamiary, ale po pierwsze: czasami nie wiadomo, czy po jakimś czasie nie okaże się, że naprawdę jesteśmy w tym dobrzy, a po drugie, jak już wcześniej wspomniałem, nie wszystko musi być idealne, aby dawało szczęście. Nie zapominajmy o tym, co najważniejsze w danej sytuacji – czyli przygoda, pasja, wyrażanie siebie. 

 

 

Mógłbym wymieniać jeszcze sporo podobnych mitów, ale najważniejsze to uświadomić sobie, że to czy będziemy usatysfakcjonowani lub szczęśliwi, nie jest uzależnione od spełnienia wygórowanych kryteriów. Musimy nauczyć się iść na kompromis i przyjmować czasami sytuacje takimi, jakimi są. Skupić się na tym, co najważniejsze w danym momencie, bo ideał nie zawsze jest potrzebny. Nie zachęcam Was do porzucania dążenia do ideałów, bo jest to dobre, ale zachęcam do znalezienia równowagi w tym wszystkim, aby nie uprzykrzać sobie na siłę życia!

 

Z poważaniem,

 

Piotr!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *