Gdzie ci mężczyźni – czyli wychowywanie niedojrzałego faceta.

Drogie Panie,

ostatnio mam okazję obserwować sporo związków i słuchać niezbyt pozytywnych opinii na temat drugiej strony. Zwłaszcza jeżeli chodzi o negatywne zdanie na temat facetów i ich dojrzałości, a raczej jej braku. Oczywiście problem dotyczy obydwu stron, więc dzisiaj zajmiemy się tematem przygotowania do relacji – czyli ,,wychowaniem do życia w rodzinie”.

Mam wrażenie, że kobiety spotykają się z mega trudnym problemem – czyli niedojrzałymi chłopakami (dojrzałych będę nazywać mężczyznami). Oczywiście problem wynika z mnóstwa czynników – dynamicznych zmian społecznych, braków wyrazistych wzorców do naśladowania, różnych problemów w dzieciństwie. Gdybyśmy podeszli do tematu zgodnie z poprawnością polityczną, nazwalibyśmy to przyczyną, która pomaga zrozumieć i usprawiedliwia dane zachowanie. Osobiście uważam, że jest to krzywdzące podejście: zgadzam się co do zrozumienia, ale na pewno nie co do usprawiedliwienia. Jesteśmy ludźmi, a to oznacza, że mamy samoświadomość oraz możliwość samooceny i rozwoju. To już jest wystarczający powód do pracy nad sobą.

To, co obecnie widzę w społeczeństwie, troszkę mnie przeraża – spotykam chłopców, którzy mają po 40 lat. Pozwalam sobie na dosyć krytyczną opinię, ponieważ taka niedojrzałość dosłownie rani i krzywdzi innych. Jednocześnie mamy 2017 rok i pełno możliwości rozwoju czy przepracowania pewnych obszarów – od terapeutów przez literaturę i szkolenia, na wspólnotach skupionych na rozwoju mężczyzn kończąc. Jest tego pełno i wystarczą tylko chęci.

Dlaczego skupiam się na krytyce facetów? Bo to oni powinni być ostoją w relacji, tym stałym elementem, na którym może oprzeć się kobieta. Tylko dojrzały mężczyzna zapewni podstawowe potrzeby, jak ochrona i poczucie bezpieczeństwa. Przy dojrzałym partnerze kobieta może w pełni się rozwijać. A z tego co widzę, często to właśnie dziewczyna wychowuje swojego chłopaka. Oczywiście warto spróbować na kogoś wpłynąć, uświadomić mu potrzebę do rozwoju zanim jeszcze rozpoczniecie związek. Może to będzie jedyny impuls na jaki może liczyć. Warto abyście subtelnie, a może czasami mniej delikatnie, w zależności o sytuacji, uświadamiały swoich znajomych czy bliskich, aby wzięli się za swoje dojrzewanie. Możecie ich troszkę nakierować na właściwe tory. Nie jest to Wasz obowiązek, ale być może okazja do dobrego uczynku.

Czy jest tak tragicznie i czy to oznacza, że nie znajdziecie dojrzałego mężczyzny?
Nie jest tak żle – sam znam sporo jeszcze wolnych i ogarniętych facetów. Chodzi mi tylko o uświadomienie, że w relacji nie chodzi o wychowywanie. Partnerzy wchodząc w relację powinni być dojrzali. Nie oznacza to, że mają być idealni. Chodzi o etykę charakteru. To pojęcie wprowadził Stephen Covey. Oznacza ono spójność wewnętrzną, wierność, sprawiedliwość, odwagę, pokorę, moralność, przejrzysty i ułożony system wartości. Osoby, które mają silną etykę charakteru postrzegamy jako prawdziwe, wyraziste i dobre. Ich uczynki są szczere, bo ich intencje są pozytywne i nieegoistyczne. Nawet jeżeli taka osoba nie zna np. technik dobrej komunikacji, to nie ma problemu aby je przyswoiła. Takie braki u niej nie rodzą również większych problemów. Jest świadoma i gotowa do rozwoju. Brakuje jej może pewnych kompetencji czy wiedzy, ale ma charakter, który pozwala na uzupełnienie potrzebnych zasobów. Relacja z taką osobą nie wymaga jej wychowywania i nie powoduje niepotrzebnych napięć.

Myślę, że nasze związki byłyby niesamowicie piękne, gdybyśmy przed ich rozpoczęciem, wypracowali w sobie wysoki poziom, właśnie tej etyki charakteru. Zarówno kobiety jak i mężczyźni. Jest to długa i trudna droga, ale warta swojej ceny. Nie tylko poczujemy, że żyjemy prawdziwie ale poczujemy również stabilność, spójność i wewnętrzny spokój, którego nic i nikt nam nie odbierze. Warto nad tym popracować. Zwłaszcza, że mamy na naszą etykę charakteru spory wpływ. Polecam kolejny raz, aby wejść głębiej w temat – 7 nawyków skutecznego działania (wiem, że brzmi jak kolejna książka motywacyjna, ale zapewniam, że taką nie jest).

Podsumowując:
– w związku nie chodzi o to, żeby kogoś wychowywać. W związku chodzi o wzajemne wzrastanie. Zadbajmy o to, żeby do relacji być przygotowanym – dojrzałym i o wysokiej etyce charakteru. Do rzeczy wartościowych nie da się dotrzeć na skróty – wymagają wysiłku i pracy, ale mając przed oczami cel, do którego nasze starania prowadzą, droga staje się przyjemna. Do każdych wielkich i wartościowych rzeczy musimy się przygotować. Nic nie da się zrobić na skróty. Powtarzam, ponieważ jest to najważniejszy wniosek dzisiejszych rozważań!

Z poważaniem,
Piotr

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *