Aborcja

father-1663312_1920

Drogie Panie!

Dzisiaj kolejny trudny temat – aborcja. W ostatnim czasie zrobił się mały chaos polityczno-społeczny na jej temat. Liczne dyskusje, debaty, kontrowersje i przykłady. Eksperci, moraliści i osoby, które się z nią spotkały w ten czy inny sposób. Tyle argumentów i poglądów. Jednak wszystko w chaosie i bałaganie. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, kiedy temat jest de facto bardzo przejrzysty. Może rzeczywiście komuś bardzo zależy na takim pomieszaniu wartości odnoszących się do ludzkiego życia – i to w dodatku niewinnego. W każdym razie muszę to sobie wszystko uporządkować, a mam nadzieję, że przy okazji ten list przyniesie Wam troszkę tej przejrzystości.

Chciałbym zacząć od tego, czym jest życie ludzkie. Nie sugeruję się nauką Kościoła w tej kwestii, aczkolwiek się z nią zgadzam (będąc ateistą na podstawie racjonalnych argumentów byłem przeciwny m.in. aborcji i in vitro). Najprostsza definicja życia ludzkiego: jest to proces, który zaczyna się w momencie połączenia plemnika i komórki jajowej. Koniec, nie ma co kombinować. Osobne egzystowanie gamet nie prowadzi do powstania życia. A od momentu ich połączenia bez żadnej ingerencji człowieka czy innych zdarzeń, które mogłyby zakłócić rozwój zygoty, powstaje człowiek. Nieważne, że na początku nie ma układu nerwowego czy organów. Bo życie to nie pojedyncze etapy, tylko proces! Jest to niepodważalna definicja. Każda zygota będzie rozwijać się w bardziej złożone struktury, jeżeli jej się tego nie zakłóci. Koniec kropka. Każde przerwanie tego procesu jest zakończeniem życia. Jest zabiciem człowieka. Dostał  on szansę na urodzenie się, rozpoczął się proces i niezależnie, w jakim okresie zostałby przerwany, to jest to zabicie człowieka. Nie możemy rozpatrywać życia ludzkiego pojedynczymi etapami, bo to proces! Niezależnie od wiary tak po prostu jest. Logika. Nie wartości.

Częstym argumentem – zwłaszcza, gdy aborcjonistki słyszą broniących życia mężczyzn – jest stwierdzenie: to moje ciało i mogę zrobić z nim, co chcę. Dziecko nie jest częścią matki. Jest to osoba. Osobne istnienie. Dlatego mężczyźni mają prawo mowić o aborcji w myśl zasady, aby chronić słabszych i niewinnych. A dzieci – również te nienarodzone – takimi właśnie są. Nie atakujemy kobiet czy nie zabieramy im wolności. Chodzi nam o drugą osobę, czyli o dziecko. Czy nie zależy nam przez to na dobru kobiet? Wręcz przeciwnie, ale do tego tematu odniosę się za kilka akapitów.

No właśnie – to jest moje ciało i mogę z nim zrobić, co chcę. Każdy seks może zakończyć się zapłodnieniem. Nie ma 100% środków antykoncepcyjnych i warto o tym pamiętać. Zawsze istnieje ten procent szansy, że powstanie nowe życie. Dlatego jeżeli współżyjemy, musimy robić to odpowiedzialnie. Co to znaczy? Odpowiedzialność to świadomość i przyjęcie konsekwencji swoich czynów, decyzji itp. W tym kontekście musimy być zawsze świadomi, że każde współżycie może doprowadzić do powstania nowego życia. Dlatego m.in. jest ważne zachowanie czystości przedmałżeńskiej – aby zapewnić dziecku odpowiednie warunki do rozwoju. I to nie jest tylko stanowisko Kościoła. Psychoterapeuci, którzy nie są związani z KK czy w ogóle z wiarą podają ten sam pogląd: miej świadomość, że każde współżycie może dać początek nowemu życiu, dlatego podchodź do tej kwestii odpowiedzialnie. Serio – niezależnie od systemu wartości czy wyznania, każdy ekspert dochodzi do tych samych wniosków.

Co w przypadku, kiedy kobieta nie ma możliwości podjęcia odpowiedzialnej decyzji (chodzi mi np. o gwałt)? Jest to bardzo delikatna sprawa – ale również przejrzysta. Od razu pojawiają się wśród części z nas postawy negatywnie nastawione – że w takim przypadku powinno się dokonywać aborcji, bo przecież to obrzydliwie i okrutne. Tak, jest to obrzydliwe i okrutne – ale co dokładnie? To dziecko, które nie jest niczemu winne, czy gwałt? Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, co czuje skrzywdzona kobieta. Musi to być okropne. Ale czy jest to powód, aby krzywdzić jeszcze jedną osobę? Zabijać niewinne dziecko? To gwałciciel ma ponieść karę, a nie ofiara. Bo dziecko w tym przypadku również jest ofiarą, tak, jak jego matka. Warto o tym pamiętać. Jeżeli rzeczywiście jest to zbytnie obciążenie dla kobiety, żeby np. je wychować, może lepiej jednak poczekać 9 miesięcy i oddać je do adopcji, niż po prostu zabijać? Wydaje się to trudniejszym wyborem – ale czy rzeczywiście? Mamy do wyboru zabić niewinne dziecko lub, brzydko mówiąc,  pomęczyć się przez 9 miesięcy. No i tu dochodzę do kolejnego obszaru związanego z aborcją, czyli wsparcia.

Obszar wsparcia można podzielić na dwie sfery: ojciec i społeczeństwo. Jak wielu aborcjom winni są mężczyżni? Nieodpowiedzialność z ich strony jest bardzo częsta i ogromna. Czy kobieta, która wie, że będzie miała wsparcie psychiczne, finansowe, która ma poczucie bezpieczeństwa, dokona tak łatwo aborcji? Ilu chłopców, bo mężczyznami na pewno nie są, ucieka i znika w sytuacji, kiedy pojawia się nowe życie, lub w ogóle nie bierze odpowiedzialności za współżycie (np. poprzez seks na imprezie z nieznajomą dziewczyną, której nawet nie zamierza więcej spotkać). Często kobiety pozostawione są same sobie z winy niedojrzałych facetów. Niestety zdarza się to dosyć często, dlatego powinno pojawić się silnie działające wsparcie z zewnątrz dla kobiet, które z różnych względów zostały same z poczętym dzieckiem. Mogą to być fundacje, poradnie, grupy, działania Kościoła, wspólnot, które bezinteresownie zapewnią wszelkie potrzebne wsparcie – zarówno psychiczne, jak i materialne – i to nie tylko na etapie ciąży, ale również kiedy dziecko się urodzi. Czy mając zapewnione takie wsparcie, kobiety dokonywałyby tak łatwo aborcji? Tęskni mi się tutaj za pierwszymi chrześcijańskimi wspólnotami, gdzie wszystko było wspólne i każdy mógł liczyć bez żadnych obaw na pomoc innych…

Kolejnym ważnym elementem jest poczucie macierzyństwa. Łączy się silnie z ojcostwem, dlatego jeżeli facet zawala w tym obszarze, to macierzyństwo również traci. Ale warto nad nim pracować. Gdyby kobiety miały świadomość życia od poczęcia, poczucie, że jest to ich dziecko, osoba… Dzisiaj próbuje się wmówić, że człowiek zaczyna się dopiero po kilku tygodniach od poczęcia. Tragedia. Miłość do dziecka, chęć jego posiadania bardzo zanika. A miłość byłaby lekarstwem na każdą krzywdę. Czy to w przypadku zostawienia przez ojca czy gwałtu. Miłość do dziecka, niewinnej istoty. Innym powodem problemów z pięknym macierzyństwem mogą być np. relacje z rodzicami, pewne zdarzenia z życia matki: brak któregoś z rodziców, patologiczne sytuacje, które prowadzą do wielu zranień w dorosłym życiu. Warto jednak pamiętać, że wszystko można przepracować, aby wrócić do wolności. I może warto by pomyśleć, jak na nowo zwrócić piękno i wartość macierzyństwu.

Co do stanowiska Kościoła: jest ono bardzo jasne. ,,Kościół nie zgadza się także na aborcję, gdy zagrożone jest życie lub zdrowie matki, dopuszcza jednak wybór, które życie ratować, gdy ocalenie jednego może oznaczać szkodliwie działanie dla drugiego.”  Chodzi tutaj o intencje: nie wybieramy między życiem matki a dziecka, ale np. o sytuację ,,gdy istnieje konieczność usunięcia macicy zaatakowanej przez nowotwór, nawet gdy kobieta jest w ciąży, co oznacza śmierć dziecka. Zaniechanie działań medycznych mogłoby spowodować śmierć zarówno matki, jak i dziecka” — wyjaśnia profesor teologii moralnej ks. Stanisław Warzeszak. I tłumaczy, że śmierć dziecka, która jest następstwem działania medycznego, nie jest działaniem zamierzonym, lecz tzw. drugim skutkiem, czyli z moralnego punktu widzenia działaniem dopuszczalnym.” Jest to trudny temat, dlatego zdecydowałem się na cytowania. Zachęcam do kliknięcia w źródło tych wypowiedzi, aby  go zgłębić. Oczywiście zdarzają się postawy heroiczne kiedy to matka poświęca swoje życie dla dziecka, ale z punktu widzenia KK czy etyki nie jest to postawa wymagana. Polecam tutaj pogooglować np. informacje na temat św. Joanny Beretty Molli.

A co w przypadku, kiedy dziecko nie ma szans na samodzielne przeżycie po urodzeniu? Jest to równie trudny temat. KK również nie pozwala na aborcję w takiej sytuacji. Logiczne argumenty tutaj pewnie nie przemówią, zresztą takich też mi brakuje.  Ale warto pozwolić sobie na ich brak w pewnych sytuacjach. Istnieją jednak świadectwa takich wyborów i zachęcam do zapoznania się z nimi, bo pomogą nie tylko w konkretnej sytuacji, ale pokażą również piękno miłości do dziecka. Takim świadectwem może być książka ,,Cztery i pół tygodnia”. Jej opis znajdziecie tutaj: http://www.fronda.pl/a/jaki-jest-sens-rodzenia-smiertelnie-chorego-dziecka,42085.html.

Przykładem wsparcia w trudnych sytuacjach jest np. Hospicjum dla dzieci: http://www.hospicjum.waw.pl/strona-glowna/hospicjum-perinatalne. Także istnieją już i działają organizacje czy osoby, które zapewniają pomoc matkom czy rodzicom. Dobrze by było, aby całe społeczeństwo również brało w tym udział. A z tym niestety współcześnie jest różnie. Pamiętajmy jednak, że istnieją dobre inicjatywy i dobrzy ludzie i nigdy nie zostajemy sami. A świat zmieniajmy na lepsze, zaczynając od siebie i najbliższego otoczenia.

Podsumowując: życie to proces zaczynający się od poczęcia. Liniowość. Jej przerwanie powoduje śmierć człowieka niezależnie od etapu życia. W dyspucie wokół aborcji zwracajmy uwagę zarówno na dobro matki, jak i dziecka. Na jego brak winy i wszelką niewinność. Walczmy z naszymi wewnętrznymi przekonaniami i szukajmy miłości. Bądźmy odpowiedzialni, bo konsekwencje naszych decyzji i czynów wpływają nie tylko na nas, ale również na życie innych osób. Wspierajmy innych!

Zapraszam do dyskusji, dzielenia się i zadawania pytań.

Polecam w modlitwie!

Piotr

P.S. Dziękuję Karolci za wsparcie merytoryczne!

Linki z artykułu:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *