Rebeka – czyli jak być Tą Jedyną

 

3

 

 Zanim przestał się modlić, nadeszła Rebeka córka Betuela, syna Milki, żony Nachora, brata Abrahama; wyszła z dzbanem na ramieniu. Panna to była bardzo piękna, dziewica, która nie obcowała jeszcze z mężem. Ona to zeszła do źródła i napełniwszy swój dzban, wracała. Wtedy sługa ów szybko zabiegł jej drogę i rzekł: «Daj mi się napić trochę wody z twego dzbana!» A ona powiedziała: «Pij, panie mój» – i szybko pochyliła swój dzban, i dała mu pić. A gdy go napoiła, rzekła: «Także dla twych wielbłądów naczerpię wody, aby mogły pić do woli». Po czym szybko wylała ze swego dzbana wodę do koryta i pobiegła znów do studni czerpać wodę, aż nanosiła dla wszystkich wielbłądów. On zaś zdziwiony czekał w milczeniu, aby się przekonać, czy Pan pozwoli mu dopiąć celu podróży, czy nie.

 

I wiedział już, że to TA. Żona dla Izaaka. Ta Jedyna. Najlepsza. Wybrana.

 

Jak być dobrą dziewczyną, narzeczoną, żoną? Tą „dzielną niewiastą”, która będzie dla ukochanego radością i dumą? To pytania, które nieraz kołatają nam w myślach. Nie ma na nie jednej, krótkiej odpowiedzi. Każda z nas odkrywa ją sama, omadlając siebie, ukochanego, szukając właściwej drogi. Ale historia biblijnej Rebeki to niezwykle cenna wskazówka dla każdej kobiety, która pragnie przygotować swoje serce do bycia Tą Jedyną w czyimś życiu.

 

Sługa Abrahama, szukając Izaakowi najlepszej małżonki, ma za zadanie kierować się jednym znakiem: dobrocią kobiety, którą spotka. Nie ma jej rozpoznać po urodzie, błyskotliwości, mało tego: nie ma jej wcale rozpoznać po rozmodleniu! Najważniejszym, co wyróżni tę jedyną, jest to, czy napoi tylko jego, czy również jego wielbłądy. Czy – poproszona o pomoc – nie tylko nie odmówi, ale i wykaże się „nadprogramową” hojnością. To „coś”, co miała Rebeka, objawiło się, gdy – poproszona o wodę – zaproponowała, że poczęstuje nią nie tylko nieznajomego, ale i jego wielbłądy. Nie tylko spełniła prośbę, ale z ochotą dała więcej. Nie mówiła „nooo, niech będzie” – dała to, co mogła, z hojnością, z dobrocią, która zadziwiła mężczyznę.

 

Skąd Rebeka wiedziała, że pomagając temu człowiekowi, zostanie wybrana żoną tak Bożego człowieka jak Izaak? Otóż nie wiedziała. I to było w niej piękne: ona nie próbowała wyglądać na dobrą kobietę. Po prostu nią była. Autentyczną, skromną, kochającą – nie tylko tego, kogo opłaca się kochać, ale kochającą po prostu, bez warunków. Ona taka była! A to znaczy, że jej miłość – ta konkretna, przejawiająca się w czynie, w przychodzeniu z pomocą ochoczo i hojnie – nie skończyła się wraz z chwilą, gdy została Tą Jedyną. To znaczy, że ona żyła miłością do człowieka przez całe życie i Izaak mógł dzień po dniu cieszyć się perłą jej miłości.

 

Trzeba tu teraz zauważyć dwa niebezpieczeństwa, które mogą na nas czyhać, gdy zaczniemy uczyć się postawy Rebeki.

 

Po pierwsze, wbrew złudnym nadziejom niektórych idealistek – dla mężczyzny wygląd dziewczyny naprawdę jest ważny i absolutnie nie można zatracić się w skrajności, w której będziesz podawać mu tę wodę ubrana w byle co! To nawet nie tyle ze względu na męski gust, ale przede wszystkim – na poczucie kobiecej godności: nie masz czuć się jak służąca, lecz jak kochająca dama!

 

Po drugie – czy postawa Rebeki nie jest właśnie swego rodzaju poniżeniem kobiety? Sprowadzeniem jej do roli tej, która ma być coraz lepsza dla mężczyzny…? Miłość między dwojgiem ludzi polega na tym, że każde z nich chce dla tego drugiego wszystkiego, co najlepsze. I to musi działać w dwie strony. Jeśli nie działa – trzeba o tym koniecznie poważnie pogadać. Ale w zdrowej relacji, gdy mężczyzna obdarza Tę Jedyną miłością, jej odpowiedź nie jest upokorzeniem – jest radością, jest tą lekkością, z jaką Rebeka proponuje większą pomoc. Nie zawsze łatwą, to prawda. Ważne, by w tym wszystkim nie zatracić autentyczności Rebeki – pamiętajmy, ona nie usiłowała dopasować się do kryteriów Izaaka, ona było całkowicie sobą – piękną, naturalną sobą!

 

Pozostaje pytanie: jak to wszystko realizować? Jak nie zgubić piękna swojej autentycznej osobowości, jak kochać z lekkością i finezją, gdy nie wszystkie dni bywają kolorowe, jak mieć siłę, by poić nie tylko człowieka, ale i te wielbłądy? Jest jedno Źródło, Lustro, Woda Żywa, jedna Droga dzielnej niewiasty. Tylko z tego Źródła można czerpać tak, że miłości nie zabraknie nigdy…

 

W Jego oczach już jesteś Tą Jedyną. Teraz posyła Cię do ludzi, byś zaniosła im wodę. Byś urzekła sercem. Perłami, które On tam złożył. Są piękne. Ktoś na nie czeka. Na Twoją dobroć, która zadziwi. Na Miłość, która przyjdzie przez Ciebie…

M.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *