Dlaczego wolę Post?

 

sunrise-2107724_960_720

 

 

Święta, święta i po świętach – to słynne powiedzenie z pewnością słyszymy zbyt często. No ale taka prawda – wracamy do rzeczywistości i… No właśnie, i co?

 

Za nami Wielki Post. Kilka tygodni czasu absolutnie wyjątkowego. Pełnego postanowień. Modlitwy. Pięknych nabożeństw, Dróg Krzyżowych, rekolekcji. Czasu pielęgnowania tęsknot… Przygotowywania i otwierania serca na Boga… Czasu zbierania pereł.

 

A potem…?

 

Kościół zrobił piękną rzecz. Dał nam nie tylko wiele dni na przygotowanie się do najważniejszych Świąt chrześcijaństwa. Dał także to, że Wigilia Paschalna i Rezurekcja to jedynie początek! To, że Wielkanoc nie trwa dzień ani dwa – bo jest Oktawa, bo jest Okres Wielkanocny. Więcej, niż Wielki Post! Czy to nie piękne?

 

Nie ma czegoś takiego jak „po świętach”. Jest „przed” – Wielki Post. A potem początek i trwanie w radości…

 

No właśnie – trwanie. Stąd tytuł tego artykułu, może nieco kontrowersyjny. Bo Wielki Post to właśnie oczekiwanie, to tęsknota… A czas paschalny? Jak wygląda, gdy już najemy się słodyczy, sałatki jarzynowej i dawno niewidzianych fast foodów? Czy naprawdę jest trwaniem w Bożej radości? Trwaniem w poczuciu, że nasz Bóg zwyciężył? Czy – paradoksalnie – nie jest trudniej być przy Chrystusie teraz, bez Postu? Czy nie prościej było wzrastać w postnej tęsknocie…?

 

A gdyby tak uczynić Okres Wielkanocny czasem zbierania pereł? Jeszcze większych, niż w Wielkim Poście? Gdyby uczynić go czasem drogi? Gdyby uznać, że z nowym zwycięstwem Chrystusa w sercu możemy dojść teraz jeszcze dalej, niż w Poście? Jeszcze więcej dać innym? Jeszcze więcej wzrastać? Jeszcze mocniej zatęsknić za wiecznością? Gdyby uznać, że teraz też możemy mieć postanowienia, a nawet – możemy sobie podnieść poprzeczkę? Gdyby założyć, że możemy się tym ucieszyć wśród paschalnej radości? Gdyby część imprez zamienić na świętowanie na adoracji…?

 

Kluczem do radości paschalnej niekoniecznie jest zjedzenie czekolady, ciasta i wypicie smakowej kawy z górą bitej śmietany. Kluczem jest to, by zamiast utracić tęsknotę – mieć w sercu większą tęsknotę. By ta tęsknota rosła za każdym razem, gdy spotykamy Boga. Jak wpatrując się w oczy ukochanego człowieka tęsknimy za tym, by być z nim jeszcze bliżej. Jak widząc wschód słońca tęsknimy za tym, by było jaśniej i cieplej… I by ta tęsknota nie była zaspokojona do końca, bo na ziemi to niemożliwe. Bo teraz jest czas zbierania pereł…

 

A zatem – żadne „po świętach”! Wielu tęsknot Wam życzę na ten paschalny czas. Nie dajcie sercu uschnąć!

 

„Szukajcie Boga, a wasze serce ożyje”…

 

M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *