ZATRZYMAJ SIĘ …

wawel-1572851

Dostajemy każdego dnia 1440 minut… Czy to dużo…? A może za mało…? Nie wiem… Ale jedno wiem na pewno: od nas zależy, jak wykorzystamy ten czas.

Mamy taki świat, że wciąż za czymś biegamy, wciąż szukamy nowych doświadczeń, wciąż chcemy coś osiągać, biegamy za karierą, sukcesami… Wymaga się od ludzi wielozadaniowości. W takim świecie bardzo łatwo się zagubić i zatracić się w wirze pracy, studiów…

Kiedy ostatni raz dałaś sobie chwilę dla siebie…? Poszłaś na spacer, zapatrzyłaś się w zachodzące słońce…? Usiadłaś, wpatrując się w przejeżdżające samochody… I pozwoliłaś dojść do słowa swojemu sercu?

Właśnie… Przez pęd życia często nie zauważamy, ile piękna jest wokół nas. Strach pomyśleć, ile niesamowitych chwil przeoczyliśmy – a właśnie w tych wschodach i zachodach słońca, w skrzypiącym pod butami śniegu, w szumie morza, szeleszczących liściach, kroplach deszczu rozbijających się na szybie mówi do nas Bóg.

Jadąc jesienno-zimową porą na uczelnię wychodzę z domu jeszcze przed pojawieniem się pierwszych promyków słońca. Kiedy dojeżdżam do Krakowa, widzę budzące się do życia miasto, wschodzące słońce, którego promyki przebijają się przez smogową mgłę… Wszystko jest jeszcze tak spokojne, delikatne i ciche… To jest dla mnie ta chwila, kiedy Bóg się do mnie uśmiecha. Zaprasza mnie do przeżycia wyjątkowego dnia. Do odkrywania nowych wyzwań, do szukania Go w otaczającym mnie świecie. Każdy wschód słońca to całkiem nowy dzień, nowe możliwości i czas, kiedy – jeśli tylko chcę – mogę zacząć na nowo… Potrzebna jest tylko moja świadoma decyzja.

Właśnie: często zachwyt nad wschodem słońca jest tym momentem, który mnie zatrzymuje i w którym mogę podjąć decyzję o tym, gdzie, którędy i dokąd chce w tym dniu iść …

Myślę, że każdej z nas jest potrzebna taka chwila zatrzymania się. W czasie podejmowania wielu zadań, nowych ról społecznych, biegania za sukcesem, rozwijania kariery zawodowej etc. możemy dojść do momentu, kiedy wdrapiemy się na naszą drabinę życia i zorientujemy się, że jest ona zaczepiona w powietrzu, o nic się nie opiera… I właśnie w tym momencie wszystko runie… Okaże się, że zabiegałyśmy o coś, co prowadziło nas donikąd.

A zatem ZATRZYMAJ SIĘ, pozwól się zachwycić pięknem Bożego Stworzenia, pozwól sobie usłyszeć głos serca… Bo właśnie może w tym niesamowitym widoku Bóg do Ciebie mówi… To może właśnie ten moment, kiedy masz coś przemyśleć… A może po prostu Bóg chce się do Ciebie uśmiechnąć i przypomnieć Ci, jaka jesteś wspaniała 🙂  

A.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *