Nie szukaj kobiecości w szafie…

fashion-605508_1280

 

Czy da się zdefiniować jednoznacznie kobiecość? Tak, żeby tą definicją objąć każdą kobietę –  niezależnie od jej stanu, pozycji i roli społecznej? Mogę się mylić, ale wszystko mi mówi, że odpowiedź brzmi – NIE.

 

Dużo się słyszy o tym, że prawdziwa kobieta powinna chodzić w sukienkach, spódnicach. Gustować w falbankach, koronkach i świecidełkach. Piękna sprawa – ale chyba nie wszystkim ten sposób ubioru musi odpowiadać… I tu od razu może pojawić się myśl: czy te dziewczyny, które kochają spodnie, luźne koszule i adidasy, nie są prawdziwymi kobietami?

 

Według mnie to całkiem nie o to w tym wszystkim chodzi. Kobiecość to nie spodnie, sukienki, koronki – o tym, kim jesteśmy, mówi nasze wnętrze. Bóg wlał w nasze serca naszą tożsamość… więc nie szukajcie kobiecości w szafie. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jej tam nie znajdziecie.

 

Owszem, tak jak pisałam wcześniej, prawdziwe piękno uzewnętrznia się w naszym wyglądzie. Ale najpierw trzeba odkryć swoje wnętrze, żeby mogło być widoczne na zewnątrz… Na odwrót – nie ma szans, by się udało.

 

Jaki sens ma zastanawianie się nad długością spódnicy, nad głębokością dekoltu czy rodzajem rękawka, skoro nie wiemy, po co to robimy? Dla mnie to zawsze powinno sprowadzać się do myśli: czy nie odbieram sobie strojem swojej godności…? Godności córki Boga… pięknej, niewinnej, czystej… Czy nie sprowadzam na siebie spojrzeń uprzedmiatawiających mnie jako kobiety? Idąc dalej, pamiętając o miłości bliźniego – czy biorę odpowiedzialność za te wszystkie spojrzenia, wybierając taki, a nie inny strój?

 

Nie można tego zamknąć w jakieś ścisłe ramy… Dwa palce za kolano, dwa centymetry poniżej kości mostkowych… Każda z nas ma inną dojrzałość, inną wrażliwość i – jakby nie patrzeć – każda z nas ma inną sylwetkę. Nie wszystko nam tak samo pasuje i nie we wszystkim równie pięknie wyglądamy…

 

Szukając strojów zgodnych z własnym stylem, ukazujących naszą kobiecość, szukajmy w porozumieniu z własnym sercem. Każda z nas jest inna i inaczej odkrywa swoją tożsamość jako kobiety. Nie pozwólcie, by pęd za modą zabrał wam własny styl… Szukajcie, próbujcie, dopasowujcie i pamiętajcie, że ubranie to nasza druga skóra, więc musimy się w nich czuć dobrze.

 

Niech to, co zakładamy, mówi, że jesteśmy piękne, niewinne, czystego serca… że jesteśmy ukochanymi córkami Boga. Tak samo jak przez słowa, spojrzenia, zachowanie, tak i przez strój możemy być odbiciem Boga w dzisiejszym świecie…

 

Kończąc: jeśli chcesz znaleźć swój styl – NIE szukaj go w szafie… Posłuchaj najpierw swojego serca, poukładaj wnętrze i odkryj swoje prawdziwe piękno.

 

A.

 

„O jak piękna jesteś, przyjaciółko moja, jakże piękna! …”

/Pnp 4,1a/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *